Mae Hong Son jest miejscem, do którego bardzo nieliczni turyści docierają. I to oczywiście było kluczem do znalezienia autentycznej, dawnej i niezepsutej turystyką Tajlandii.
Guesthouse, w którym nocowałam, był niemalże pusty. Niemalże, ponieważ podczas wpisywania się do księgi rejestracyjnej, dojrzałam wpis tuż przede mną: Marcin, Polska! Na moje głośne zaskoczenie kobietka odpowiedziała, że ten chłopak siedzi właśnie na balkonie.
Podeszłam zatem na balkon, z którego roztacza się piękny widok na niewielkie jezioro i dwie oświetlone świątynie znajdujące się po jego drugiej stronie:
- Ładny widoczek, co nie?
Marcin otworzył szeroko oczy i równie szeroko się uśmiechnął :)