3 kwi 2012

Gwiazda filmowa...

Wczoraj spotkała mnie dość zaskakująca niespodzianka. Po przyjściu do biura oznajmiono mi, że czeka na mnie dwóch panów. Z kamerą. Otóż szkoła kręci krótki film o każdym z obcokrajowców, którzy tutaj pracują, więc i na mnie przyszła kolej. Szkoda, że jakoś nikt nie zapytał mnie o zdanie, o zgodzie nie wspominając…


W każdym razie najpierw prowadziłam godzinną lekcję, która była nagrywana. Jakoś nie czułam stresu, ale problem tkwił w tym, że najdogodniejsze pomieszczenie, gdzie mogliśmy spokojnie bawić się w film, nie posiada klimatyzacji… W związku z czym po 5 minutach moja twarz przybrała kolor dojrzałych buraczków, a i pot lał się po plecach, nogach i wszystkim innym. Nie owijając w bawełnę – czułam się jak rasowa świnka..

Potem zrobiono ze mną krótki wywiad z kamerą odsuniętą na 20 cm od mojej twarzy. „Eeee..” było chyba moim najczęstszym komentarzem.

Następnie przeszliśmy do Speaking Zone, gdzie miałam być nagrywana podczas dyskusji ze studentami. Całe szczęście, że tutaj niemożliwe było nagrywanie dźwięku (za głośno), więc nie miało to tak naprawdę znaczenia, o czym będziemy rozmawiać. Zebrałam więc najlepszych znajomych, wśród których czuję się najlepiej – i ta część filmu chyba wyjdzie najlepiej, bo ubaw z tej sytuacji mieliśmy niezły :)

Ponoć mam otrzymać CD z filmem, ale jakoś nieszczególnie mam ochotę go oglądać, a pokazywać innym to już w ogóle… :P


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz