25 kwi 2012

Dzień ostatni

12.04
Do Colombo dotarłam w 5,5 godziny - znacznie szybciej niż przypuszczałam. Po przyjeździe szybki prysznic i po południu spotkałam się jeszcze z Ramaą. Smutno było...


Po trzęsieniu ziemi pogoda zmieniła się diametralnie - było chłodniej i tak, jak przez bite dwa miesiące dzień w dzień świeciło słońce (nawet jeśli czasem padało), to teraz cały dzień było pochmurno.


Nawet zachód słońca był jakiś taki rozlany... i złowieszczy (choć może na zdjęciu na taki nie wygląda...).



I tak pożegnałam Colombo.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz