Półwysep Paracas:
https://plus.google.com/u/0/photos/114482896135643526362/albums/5993288578570828657
Islas Ballestas - Wyspy Galapagos dla biednych:
https://plus.google.com/u/0/photos/114482896135643526362/albums/5992210270339829521
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peru. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peru. Pokaż wszystkie posty
21 mar 2014
17 mar 2014
Zdjęcia: zabytki kultur Chimu i Mochica, Geoglify z Nazca, Cmentarzysko Chauchillo
Zabytki archeologiczne kultur Mochica i Chimu:
Chan Chan
https://plus.google.com/u/0/photos/114482896135643526362/albums/5991416911194339841
Piramidy, w tym największe piramidy Ameryki Południowej
https://plus.google.com/u/0/photos/114482896135643526362/albums/5991423876494241329
Huanchaco
https://plus.google.com/u/0/photos/114482896135643526362/albums/5987843172243979057
Geoglify z Nazca - jedna z czołowych atrakcji Peru, z dziury czaso-przestrzennej:
https://plus.google.com/u/0/photos/114482896135643526362/albums/5991764793794992609
Cmentarzysko Chauchilla (uwaga, przedstawienia na zdjęciach dość makabryczne)
https://plus.google.com/u/0/photos/114482896135643526362/albums/5991781890954451665
Chan Chan
https://plus.google.com/u/0/photos/114482896135643526362/albums/5991416911194339841
Piramidy, w tym największe piramidy Ameryki Południowej
https://plus.google.com/u/0/photos/114482896135643526362/albums/5991423876494241329
Huanchaco
https://plus.google.com/u/0/photos/114482896135643526362/albums/5987843172243979057
Geoglify z Nazca - jedna z czołowych atrakcji Peru, z dziury czaso-przestrzennej:
https://plus.google.com/u/0/photos/114482896135643526362/albums/5991764793794992609
Cmentarzysko Chauchilla (uwaga, przedstawienia na zdjęciach dość makabryczne)
https://plus.google.com/u/0/photos/114482896135643526362/albums/5991781890954451665
15 mar 2014
Zdjęć jeszcze trochę :)
Po statystykach widzę, że ktoś tu jeszcze zagląda :)
Porządkuję zdjęcia z wyjazdu, umieściłam więc kilka albumów z ostatnich 2 tygodni. Pewnie opublikuję jeszcze z 3-4 albumy z Dziury Czaso-Przestrzennej, które udało mi się zachować, bo nie zdążyłam ich zgrać na skradzionego tableta...
Iquitos:
Dżungla amazońska:
Wodospad Gocta:
Twierdza Kuelap:
P.S. A opcja objazdu po Ukrainie padła na 3 dni przed wyjazdem...
-------------------------------------
I jeszcze mały dodatek:
Nie tyle chodzi o samą piosenkę, czy też jej melodię, co bardziej o słowa - i samo video. Pokazuje ono to niezwykłe zróżnicowanie Ameryki Południowej, pokazuje, w jak różnych warunkach, strefach klimatycznych, miejscach ludzie żyją. Ale jednak wszystkich łączy jedno... :) Polecam!
A tu krótkie tłumaczenie samego refrenu:
"Nie możesz kupić wiatru
nie możesz kupić słońca,
nie możesz kupić deszczu,
nie możesz kupić gorąca,
nie możesz kupić chmur,
nie możesz kupić kolorów,
nie możesz kupić mojego szczęścia,
nie możesz kupić moich cierpień."
"Jestem Ameryką Łacińską,
nacją bez nóg, którymi chodzi..."
8 mar 2014
Adios Słońce! Adios Przygodo!...
Początkowo chciałam nazwać ten wpis "Czas wracać do rzeczywistości" - ale... to przecież właśnie jest moja rzeczywistość :) Bycie w ruchu, poszukiwanie nowych wyzwań, zabawa z adrenaliną - innej już nie potrafię sobie wyobrazić...
W ciągu ostatnich 3,5 miesięcy sporo udało mi się poznać, zobaczyć i doświadczyć. Moje nogi chodziły po gorących piaskach wybrzeży 2 oceanów, po wyspach, miastach o różnym charakterze, po wyższych i niższych górach, wilgotnej dżungli, palących pustyniach, stepie, solniskach, wulkanach; wspinały się po skałach, tonęły w śniegu, brodziły w błocie, przedzierały się przez krzaki (i nie tylko), moczyły się w gorących źródłach, kurzyły się na najróżniejsze kolory...
7 mar 2014
Huanchaco nad Pacyfikiem
Huanchaco położone jest tuż nad Pacyfikiem - tutejsze plaże
uważane są za jedne z najpiękniejszych w Peru, a tutejsze fale za najlepsze do
surfowania (odbywają się tu zresztą coroczne zawody świata w surfingu).
6 mar 2014
Chachapoyas
Z Iquitos do Tarapoto samolotem; nocleg; następnego dnia
rano 9 godzin autobusem do Chachapoyas (czyt.czaczapojas).
Samo miasto nie ma nic ciekawego do zaoferowania, prócz
ewentualnie kilku domów kolonialnych, ale jest miejscem wypadowym do licznych
atrakcji turystycznych regionu.
WODOSPAD GOCTA
Największy wodospad w Peru, trzeci największy na świecie.
771 m wysokości. Na dojazd tam, 1,5 godz. spaceru w jedną stronę, obiad, powrót
- poszedł cały dzień. Ale jakiegoś szczególnego wrażenia na mnie nie zrobił...
5 mar 2014
W dżungli amazońskiej
Miał to być dobry i mocny finał mojej podróży, a były to 4
najnudniejsze dni podczas całej mojej włóczęgi...
Wniosek, jaki wyciągnęłam z wycieczki: dżungla jest nudna.
To znaczy - stateczna babcia z Wielkiej Brytanii byłaby zachwycona: dobre
jedzenie, lodge w miarę w porządku, odgłosy dżungli wokół, trochę zwierząt,
wygoda, komfort, wszystko pod kontrolą...
Nuda. (Nie obrażając oczywiście statecznej babci z Wielkiej
Brytanii.)
Żeby nie było - parę nowych doświadczeń też zebrałam, kilka
zwierząt zobaczyłam, nieco fotek mam. Ale... przygody to tu nie było i w
większości czasu wynudziłam się paskudnie.
A oto i lodga, w której byłam zakwaterowana:
4 mar 2014
Iquitos
Iquitos - miasto dla zuchwałych!, jak mawia Cejrowski
(którego tu zresztą wszędzie sporo...). Nie prowadzą tu żadne drogi lądowe,
więc do miasta można dostać się albo statkiem albo samolotem. Do najbliższych
większych miejscowości jest 800 km (do Pucallpa) i do Manaus w Brazylii
(bagatela! - 1700 km).
2 mar 2014
Statkiem na Iquitos
Ta łódź to czyste szaleństwo... Statek wypchany po brzegi,
hamak przy hamaku, a pomiędzy jeszcze z dwa inne hamaki. Pod tyłkiem
przebiegają mi dzieci, co rusz mnie trącając, bo pod i za moim hamakiem
postanowiły urządzić sobie plac zabaw. Po prawej stronie z hamaka wynurzają się
czyjeś owłosione stopy. Po lewej starowinka Indianka z plemienia Shipibo co
chwilę wyciąga wysoko szyję, bodząc mnie łokciem, i bacznie mi się przygląda. A
nasze głowy dzieli zaledwie 30 cm...
28 lut 2014
Ceremonia Ayahuasca
Ayahuasca to znany mieszkańcom Amazonki napój, który
wykorzystują szamani podczas swoich transów. Uzyskuje się go z liści i pędów
dwóch roślin pnących. Aya w języku keczua oznacza zmarły lub gorzki, a huasca
to odurzający napój - ayahuasca jest więc napojem umarłych.
Przygotowuje się go przez kilka godzin w
ogromnych garach. Roślina gotowana jest tak długo, aż woda niemal wyparuje, a na
spodzie pozostanie stężona zawiesina. W takim stężeniu jest ona niebezpieczna
dla zdrowia, jej przedawkowanie prowadzi do śmierci, a na użytek ceremonii
rozcieńcza się ją wodą.
23 lut 2014
Na peruwianskim koncu swiata...
Iquitos - miasto dla zuchwalych!, jak twierdzi Cejrowski.
Dlaczego dla zuchwalych? Przede wszystkim trzeba by tu spojrzec na mape. Nie ma bardziej schowanego miasta w dzungli peruwianskiej niz Iquitos, dotrzec tu mozna wylacznie droga powietrzna lub wodna, przy czym najblizsze wieksze miejscowosci to Pucallpa oddalona o 800 km oraz Manaus (Brazylia), do ktorego jest jedynie 1700 km...
Tak mial zaczynac sie wpis o podrozy do Iquitos, ale zamiast pisac posta, cale popoludnie jezdzilam pomiedzy knajpami, a potem imprezami w miescie (przypominajac sobie kroki do samby, salsy, marengua i rumby) wraz z wlascicielem agencji turystycznej (oraz jego przyjacielem), u ktorego wykupilam wyprawe do dzungli.
Ale ze internet i tak tu kiepski, to moze i lepiej... :)
A coz w tej dzungli? W ciagu 4 dni bede lowic piranie, poszukiwac kajmanow i tarantuli podczas nocnej wyprawy, polowac na malpy, uczyc sie o leczniczych i trujacych roslinach, plywac indianskimi kanu, wypatrywac anakondy, plywac z delfinami, spedzac noc pod prowizorycznie skleconym szalasem oraz szkolic w survivalu (czyli np. zajadac robaki...).
Przygoda! Przygoda! :D
18 lut 2014
W stronę północnego Peru
Autobus z Cusco do Limy - 23 godziny.
W Limie zakwaterowałam się u brata (Peruwiańczyka) chłopaka
koleżanki (Polki) dziewczyny z epilepsją, którą miałam na wycieczce... :) Część
osób zna historię z Pauliną - cała ta wycieczka zresztą została nazwana
"Zemstą hrabiego Draculi", bo 80% uczestników zostało zdrowotnie poszkodowanych (nie
wyłączając pilotki i kierowców...). W każdym razie można uznać, że w jakiś
zawikłany sposób zakumplowałyśmy się z Pauliną w wyniku jej ataków. A gdy powiedziałam,
że wybieram się do Peru, to zapytała, czy potrzebuję tu pomocy, bo jej
koleżanki chłopak ma tu rodzinę.
17 lut 2014
Machu Picchu z adrenaliną
(Podtytuł: Igraszki z wodą pod postacią wszelaką)
[7-11.02.2014]
Życie już nigdy nie będzie takie samo... Do Polski bowiem
wrócę z bardzo brzydkim uzależnieniem. Adrenalina. Im więcej próbujesz, tym
więcej jej pragniesz... :)
Zdecydowanie powinnam się przekwalifikować i zacząć pracę ze
sportami ekstremalnymi...
Część I: zjazd downhill
No, Droga Śmierci to to nie była, ale... :)
15 lut 2014
Ruin wokół Cusco ciąg dalszy
[05.02.2014]
Tipon - tym razem na własną rękę, transportem publicznym. Tego dnia planowałam zobaczyć jeszcze ruiny w Pikillacta, które są oddalone jedynie o kilkanaście kilometrów od Tipon, ale jakoś zapomniałam, że Inkowie wznosili swoje budowle na sporych wysokościach, w związku z czym trzeba tu było jeszcze nieźle drałować pod górę i nie wyrobiłam się czasowo.
Do ruin wiodła droga asfaltowa - ale ja przecież asfaltówką chodzić nie będę :P Mozolnie więc wdrapywałam się na górę aż do momentu, gdy zorientowałam się, że to nie jest właściwa góra... No, ale przecież nie będę wracać tą samą drogą, jakoś musi dać się tu zejść...
I tym sposobem przelazłam przez jakieś zepsute ogrodzenie i znalazłam się w... zoo :P Bez biletu tylnym wejściem! Miałam lekkiego stracha, że ktoś mnie tu zaraz zatrzyma, wezwie policję i oskarży o wtargnięcie... Chyba żadnego pracownika nie spotkałam po drodze do wyjścia/wejścia, tylko bileter coś mi się podejrzanie przyglądał :P
12 lut 2014
Święta Dolina Inków
Wbrew plotkom, jakobym miała z trekkingu na Machu Picchu już nie wrócić - jestem! Choć niewiele brakowało, a miałabym przynajmniej jeden dzień obsuwy z noclegiem na komisariacie policji (co nie oznacza, że w areszcie :P). Druga opcja zakładała powrót do Cusco helikopterem opłaconym przez chilijską ambasadę i wystąpienie w telewizji (również jako telewizyjny posłaniec). Ale ostatecznie wyszło jeszcze inaczej... Ale wszystko w swoim czasie :)
(Wiem, że to brzmi jak bajka, ale tutaj to przygoda znalazła mnie... I to wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewałam :)
(Wiem, że to brzmi jak bajka, ale tutaj to przygoda znalazła mnie... I to wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewałam :)
7 lut 2014
Wyprawa na Machu Picchu
Ostatnie 3 dni spędziłam zwiedzając ruiny inkaskie i prekolumbijskie wokół Cusco. Wpisy w zasadzie są gotowe, ale walczę ze zdjęciami... Ten tablet sobie z nimi nie radzi, więc korzystam z hostelowego komputera, do którego trzeba sporo cierpliwości. Pojawią się zatem po moim powrocie z Machu Picchu.
A więc! Machu Picchu :)
Wariantów dostania się na Machu Picchu jest naprawdę sporo... Najpopularniejsza, najprostsza, najszybsza i najdroższa opcja to jeden dzień, pociągiem w dwie strony, jakieś 250 dolarów... Auć. Droga ponoć piękna i dech zapierająca. Ale gdzie tu przygoda?
A więc! Machu Picchu :)
Wariantów dostania się na Machu Picchu jest naprawdę sporo... Najpopularniejsza, najprostsza, najszybsza i najdroższa opcja to jeden dzień, pociągiem w dwie strony, jakieś 250 dolarów... Auć. Droga ponoć piękna i dech zapierająca. Ale gdzie tu przygoda?
Camino del Inka, dawny szlak inkaski, jest kolejną popularną możliwością znalezienia się na Machu Picchu, ale w lutym jest zamknięty.
5 lut 2014
W pępku świata
Cusco (3430 m n.p.m.) - miasto, które Inkowie uważali za pępek świata, co potwierdza również jego nazwa: "Qosqo" oznacza "centrum". Swego czasu było ponoć potężniejsze i bogatsze niż dawny Rzym. Kształt samego miasta przypominał pumę, motyw, który pojawia się na całym terenie dawnego imperium inkaskiego (m.in. Isla del Sol, Świątynia Słońca ma też ten zarys; Titicaca oznacza z kolei "puma z kamienia").
3 lut 2014
U podnozy Machu Picchu
Cusco powitalo mnie depresyjnym deszczem... Prognoza pogody zapowiada sie dosc jednostajnie: "lluvia debil, temp. 7". "Lluvia" to deszcz, nie wiem, co oznacza "debil", ale moge sie domyslac... A 7 stopni to przeciez w sam raz na moje sandalki :D
W 2 kolejnych miastach doprowadzilam sprzedawcow butow do czarnej rozpaczy :P W Polsce mialam spory problem z moja stopa (dluga i waska), a co dopiero tutaj... Ale sprzedawcy wybaczaja mi to, ze zasypuja sklep przynajmniej kilkunastoma parami butow, z ktorych zadna na mnie nie pasuje, gdy mowie, ze moje buty zostaly ukradzione, wskazujac tym samym na to, co dzieje sie za oknem/drzwiami/na zewnatrz/obok stoiska.
1 lut 2014
Ale podroz trwa dalej...
Uff... Utrata 14 GB zdjec nadal boli i zapewne nie przestanie. Ale pomalu wychodze z otepienia, zaczynam sensownie myslec i jako tako - dzialac. Niewykluczone, ze czekaja mnie spore zakupy, co tez niestety oznacza, ze pewne niesmiale pomysly, ktore od jakiegos czasu bladzily po mej glowie, zapewne do skutku nie dojda...
Chociaz... :P
31 sty 2014
Wszystko, co dobre...
Od koczowania w Aplao minelo sporo czasu, a wraz z nim przygody w Dolinie Wulkanow, przejazdzka konno, szlajanie sie z kowbojem w poszukiwaniu drogi do wodospadow, 6 godzin na pace kamionety, wizyta w najwiekszym kanionie swiata, wesoly autobus z lokalsami, dotarcie na wybrzeze, wygrzanie w sloncu tylka (i lekkie przysmazenie tego i owego), przelot samolotem nad tajemniczymi liniami w Nasca, randka z Peruwianczykiem, nocleg w namiocie na pustyni, sandboarding, plywanie lodzia po oceanie, kapiel z pingwinami, zawitanie do zatoki z lwami morskimi, kolacja, ktora oburzylaby niejednego milosnika zwierzat domowych... oraz w koncu powrot w Andy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)